www.poznajeswiat.eu

www.poznajeswiat.eu

Tu znajdziesz codziennie coś nowego- linki, zdjęcia, informacje o imprezach podróżniczycz, informacje o konkursach i wiele innych informacji. Także nasz opinie i ciekawostki.

www.poznajeswiat.eu

sobota, października 23, 2010

Nowy artykuł!

Nowy artykuł- Kolejna część "Żegnajcie nam dziś hiszpańskie dziewczyny" czyli jak było na Atlantyku! www.poznajeswiat.eu

czwartek, października 21, 2010

Forum na www.poznajeswiat.eu!

Ruszyło nasze forum na www.poznajeswiat.eu! Rozmawiajcie do woli! Zapraszamy!

środa, października 20, 2010

Podróżnik o wielkim sercu


Kim jest Stanisław Motyka? Jest rok 1972. Młody nauczyciel, który z Oświęcimia wędruje do Wielkiej Brytanii, by tu podjąć pracę w Divine Mercy College w Fawley Court, chyba jeszcze się nie spodziewa jak potoczą się jego losy. Tutaj poznaje swoją przyszłą żonę, również nauczycielkę, z którą bierze ślub rok później. Zostają na stałe.
Przez 35 lat jest nauczycielem sztuki w kilku Angielskich szkołach, między innymi w Surrey, Magna Carta Secondary School, Burnham Secondary School. I właśnie w szkole zaczęła się jego wielka przygoda…


Sam tak o tym opowiada- Byłem wtedy wychowawcą jednej z klas i otrzymaliśmy list od fundacji Mind, która prosiła o zaangażowanie w ich akcję. Sprawa była prosta. Wystarczyło skoczyć ze spadochronem! Pieniądze, które wtedy zbieraliśmy zostały przeznaczone na leczenie osób z chorobami umysłowymi. Uzbierali wtedy 8 tysięcy funtów. Lepiej nie wspominać reakcji dyrektora szkoły i rodziców na wieść o tym, czego wychowawca klasy wraz z uczniami dokonał.” – mówi.


To było 15 lat temu. Od tamtej pory Pan Stanisław zbiera pieniądze dla różnych fundacji charytatywnych. Być może jeszcze to samo w sobie, nie byłoby czymś niezwykłym, ale to, że przemierzył w tym celu cały świat już jest! To, że uzbierał w sumie ponad 1 milion funtów jest jeszcze bardziej niezwykłe, ale daje też pojęcie, co można osiągnąć oddając się czemuś całym swoim sercem.

Obecnie Pan Stanisław ma 61 lat, rok temu przeszedł na emeryturę. Organizuje za własne pieniądze spektakularne wyprawy do różnych zakątków świata, równocześnie zbierając datki na wybraną przez siebie fundacje. Jak sam mówi, nie są to wybory przypadkowe. Cele są zazwyczaj związane z pomocą dla dzieci. Gromadził datki dla takich organizacji jak Mind, MacMillan cancer relief, Whizz-Kids, Well Child, NDCS (The National Deaf Children's Society) oraz ostatnio dla Cancer Research UK – będącej największą organizacją charytatywną w Wielkiej Brytanii, której patronuje królowa Elżbieta II.


Trwają przygotowania do wyprawy do Indii. Początek już 5-ego listopada. Niezwykłości temu przedsięwzięciu niech doda fakt, że do pokonania jest 550 kilometrów… na rowerach! Tym razem cel tej wyprawy jest bardzo ambitny, bo Pan Stanisław chce uzbierać 10 tyś. funtów dla British Heart Foundation.


Mieliśmy okazję zadać Stanisławowi Motyce kilka pytań przed wyjazdem do Indii.


Poznaję Świat: Panie Stanisławie, proszę nam powiedzieć, czy kiedykolwiek miał Pan chwilę zwątpienia? Czy nigdy nie przemknęła przez głowę myśl- po co ja to robię?


Stanisław Motyka: Pomimo szeregu trudności nigdy nie wątpiłem w to co robię.


PŚ: Którą z dotychczasowych wypraw wspomina Pan jako najtrudniejszą?


SM: Każda z podroży miała sporo krytycznych punktów i przy tym trudności. W Kambodży niesamowita wilgotność powietrza utrudniała bardzo warunki jazdy rowerem, nie mówiąc juz o napotykanych na trasie jadowitych wężach, czy tarantulach.
Najtrudniejsza chyba było wejście na sam szczyt Kilimanjaro. Choroba wysokościowa sprawiała sporo kłopotów i 3 z naszej wyprawy nie zdobyło szczytu Uhuru Peak. Przed rozpoczęciem, nasz główny lider wyprawy Moses "pocieszył" nas, ze w poprzedniej grupie jeden z uczestników zmarł. To chyba, chociaż juz 5 lat upłynęło jedna z najbardziej wspominanych przeze mnie wypraw.


PŚ: Czy miewał Pan jakieś niebezpieczne momenty podczas wypraw?


SM: Niebezpieczeństw zawsze czyhało sporo jednak najnamiętniejszym był przypadek w Południowej Afryce, gdy po dojechaniu rowerami do Cape Point załadowaliśmy sie do minibusu i przez otwarta wnękę wskoczył do środka groźny pawian. Wszyscy zamarliśmy ze strachu. Otwierał zamki plecaków, jak człowiek i szukał żywności. Po przeszukaniu na jednym natrafił na pudełko z owocami, zabrał i wyskoczył. Cały czas opowiadaliśmy o tym zdarzeniu.


PŚ: Jakie kolejne plany?


SM: Po Indiach kolejną moją wyprawą za rok, to znaczy w listopadzie 2011, będzie Annapurna Trek w Nepalu.


Pan Stanisław Motyka rusza w kolejną wyprawę. Możecie wspomóc jego działania wchodząc na stronę www.justgiving.com/stanislaw . Każdy datek jest ważny. Nikomu z nas od tego nie ubyje, a można uratować czyjeś życie.


Z Panem Stanisławem spotkamy się jeszcze po powrocie z Indii, i podczas kolejnych wypraw. Tymczasem możecie również prześledzić jego podróże w galerii zdjęć.
Życzymy powodzenia w działaniach, podziwiamy i będziemy wspierać całą mocą.

wtorek, października 19, 2010

www.poznajeswiat.eu- ruszyła nasza strona!


Każdy ma marzenia. Pytanie brzmi - Ilu ma odwagę by je zrealizować? Wiemy, ze każdy może tą odwagę w sobie odnaleźć i urzeczywistnić swoje sny. Wystarczy poszukać w sobie i zdobyć się na coś, co drzemie gdzieś w zakamarkach naszych serc. Znacie to uczucie, gdy pojawia się pragnienie zrobienia czegoś, o czym śnimy? Jak już prawie zdobywamy się na odwagę by wszystko na chwilę zostawić i dać się ponieść marzeniom? Na pewno! My też je znamy. Wiemy też, że zawsze w takich momentach tłumaczymy sobie, że nie można, że obowiązki, że może kiedyś, że to przecież nie dla nas. Nieprawda! Jeśli z nas to wychodzi, to znaczy że jest nasze! Wystarczy się tylko odważyć! I coś Wam powiemy w tajemnicy. Wasz świat się nie zawali. Stanie się pełniejszy, a Wy odkryjecie coś nowego na temat siebie.


Kiedyś ludzie patrząc w niebo marzyli o locie na księżyc. Któryś z nich, pewnego dnia postanowił uczynić to marzenie prawdą i teraz jest dla nas czymś oczywistym, ze możemy to zrobić. Nie ma marzen, których nie sposób spełnić. Trzeba tylko znaleźć w sobie pasję i zdobyć się na odwagę. Bo pasja jest zawarta w ryzyku.


Poznajemy świat, i uwierzcie nam, widzieliśmy rożne rzeczy. Nie tylko widoki z kolorowych czasopism. Widzieliśmy nędzę, której nie sposób sobie wyobrazić z naszego, europejskiego punktu widzenia. Gdy się idzie przez slumsy Mumbaju, człowiek nie jest w stanie uwierzyć, ze ktoś na świecie może żyć w ten sposób. A jednak może. I to, co jest w tym najgorsze, takich miejsc sa tysiące na świecie, a żyją tam miliony ludzi. Miliony ludzi w stanie skrajnego ubóstwa, i nikogo to nie obchodzi. Gdy się to zobaczy na własne oczy, człowiek już nigdy nie będzie taki jak przedtem.

Uczy się pokory i wdzięczności, za to, co posiada. Wspominamy o tym, bo jednym z naszych pomysłów na to by świat stal się lepszy jest podzielenie się niewielka cząstką tego, co sami posiadamy. Poszukajcie szczegółów w zakładce - Projekty.


Innym naszym projektem jest pomoc w wydobyciu z Was talentów. Dla najlepszych szykujemy niespodziankę, ale o tym cicho sza na razie.


Głównie jednak chcemy Was zapraszać na ekspedycje w rożne ciekawe rejony świata. Planujemy, że, co roku będzie to inny kontynent. Zaczniemy od Afryki z wiecznie oblodzonym Kilimandżaro.

W planach również bezkrwawe safari na faunę i florę Ngoro Ngoro, Serengeti i kąpiel z delfinami u brzegów Zanzibaru. Brzmi ciekawie? Zajrzyjcie tu jeszcze. Będzie jeszcze ciekawiej.


Zapraszamy na www.poznajeswiat.eu

środa, października 21, 2009

Noc w ogrodzie łagodności- Northampton 17.10.2009


Jakiś czas temu,narodził się taki pomysł, by znaleźć w Northampton i okolicach ludzi, którzy by czuli klimat poezji śpiewanej. Którzy by chcieli spotkać się, pograć na gitarze, wspólnie pośpiewać. Jak się wkrótce okazało, tacy ludzie tu są i to wcale nie mało. Dowodem na to jest koncert „Noc w ogrodzie łagodności”, który się odbył w zeszłą sobotę w Klubie Polskim w Northampton. Dowodem na to, że pomysł się spodobał, była ilość osób, które ten wieczór postanowiły spędzić przy dźwiękach gitary i wspólnym śpiewaniu.

Przygotowania do koncertu trwały kilka tygodni, w różnych składach. Więc wszystkim, którzy byli w to zaangażowani, bardzo serdecznie dziękujemy. Od początku towarzyszyli nam Ania i Łukasz, który zresztą wykazał się dużym poświęceniem, bo dojeżdżał do nas z Kattering. Później dołączyła Dorota i drugi Łukasz i ten skład uzupełniony świetnym skrzypkiem, Sebastianem, przygotował i zagrał dla nas kilkanaście piosenek z repertuaru Starego Dobrego Małżeństwa.

O naprawdę fantastyczną scenografię, oddającą klimat muzyki, którą próbowaliśmy Wam przybliżyć zadbał niezastąpiony Grzegorz z radosną pomocą Tomka, którego energię, bezinteresowność i zaangażowanie, szczerze podziwiam.

Dzięki dwóm ważnym osobom w trakcie koncertu mogliśmy skosztować za darmo polskiej kiełbaski wysmażonej na grilu przez Tomka. Te osoby, to Pan Andrzej Krzyżanowski, właściciel K Cars, firmy taksówkowej, która działa w Northampton, wystarczy zadzwonić pod numer 01604 60 40 40 by skorzystać całodobowo z usług firmy oraz Pani Krystynie Pilarczyk, florystyce, która wykonuje usługi układania kompozycji kwiatowych na wszystkie okazje, które jesteście sobie w stanie wyobrazić. Podam numer telefonu Pani Krystyny, gdyby ktoś chciał skorzystać- 07533 94 63 87.

Dziękujemy również Kamalowi, właścicielowi Studia Fotograficznego (www.kamalphotography.com), dzięki któremu mamy pamiątki w postaci zdjęć.

Oczywiści podziękowania dla niezastąpionej strony www.polakwnorthampton.pl za wsparcie medialne.

Wielkie dzięki także dla dziewczyn, które wykonywały pracę za barem, a nie było to łatwe przy tej ilości zgromadzonych osób.

W sobotni wieczór, wieczór zaaranżowanej turystyczno- jesiennie sali Klubu Polskiego zgromadziło się kilkadziesiąt osób, by wspólnie posłuchać i pośpiewać nastrojowych piosenek z tekstami Stachury i Ziemianina. Stłumione światło dopełniało atmosfery. Konferansjerką zajął się Grzesiu i przed każdą piosenką, mówił kilka słów o swoich odczuciach z nią związanych. Przygotowane śpiewniki pomagały publiczności na włączenie się do wspólnej zabawy i chyba niejedno serce czasem zadrżało, bo widziałem kilka osób które z zamkniętymi oczami chyba przeniosły się na chwilę w troszkę inny świat, niż ten otaczający nas na co dzień. Zapewniam, że nie spałyJ

W przerwie każdy z publiczności mógł skosztować, dzięki naszym sponsorom, przygotowanej na tą okazję kiełbaski, która dopełniała klimat tego wieczoru.

Mam nadzieję, że Ci co byli, spędzili ten wieczór w oderwaniu od codziennych zmagań i problemów i śpieszę zapewnić, że nie była to ostatnia inicjatywa tego typu w Northampton.

Ale prawda jest taka, że wszystko zależy od Was. Więc zapraszamy na kolejne imprezy. Wystarczy śledzić stronę www.polakwnorthampton.pl, by mieć bieżące informacje o tym co w naszym mieście się dzieje lub dziać będzie.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję, że z nami byliście

Krzysztof Łuczak

Fragmenty koncertu są do obejrzenia na portalu youtube

http://www.youtube.com/watch?v=aDT-9j4QY3A

http://www.youtube.com/watch?v=-ST58WnBN9I&feature=related



Posted by Picasa